Dzwoni budzik. A dopiero zasnęłam, ile to było, 3 godziny temu? Ach, kto by to liczył, trzeba się zebrać, ułożyć włosy, umalować, zjeść kanapkę, sprawdzić czy jest prezentacja na dzisiejsze zajęcia na pendrivie, wybrać bluzkę, znaleźć buty, klucze i gdzie się podział mój telefon? A, jeszcze mogę śmieci wynieść wychodząc. Dobra, wyszłam. Ludzie na ulicy, nie mogę wyglądać na zmęczoną, dopiero dzień się zaczął, więc pora na uśmiech nr 8. Jestem na uczelni, "cześć, cześć" i uprzejmy small - talk, trzeba dopełnić rytuału, bo jeszcze się zorientują, że ja tak naprawdę nie lubię ludzi w postaci 3D, uśmiech nr 4 i czasem nr 3, dla urozmaicenia. Zajęcia, referat, znowu mi ciśnienie skoczyło, jak ja nie lubię publicznych wystąpień, czemu pisanie prac zaliczeniowych wyszło z mody? Po zajęciach kolejny small - talk, umawiamy się na wspinaczkę, sport to zdrowie. O, Aśka mi przemknęła przed oczami, muszę z nią ustalić kilka szczegółów dotyczących realizacji projektu, brakuje nam wzorów, wydrukowania wzorów, umówienia się na spotkanie z dyrektorką, ale mam już numer telefonu. Gadżety, Aśka kupiłaś już te piłeczki? Nie, dobrze - kupię piłeczki, ale dopilnuj, żeby kamera działała. Nie, nie, ja zwyczajnie znam znam prawo Murphy'ego, można wręcz powiedzieć, że jesteśmy przyjaciółmi, uśmiech nr 2. Kolejne zajęcia, mamy co zrobić? Ale jak? Półtorej godziny drogi przez mękę już za mną, ale na kolejne zajęcia już nie dotrę. Poległam. Przyznaję się do porażki i dzielnie opuszczam budynek. Muszę po drodze wstąpić do sklepu, zrobić zakupy, co to miało być? Kalafior, ryż? Ach tak, jeszcze piłeczki. Muszę przejrzeć artykuły z NYT i zahaczyć o podcasta z Radiolab, może pojawiło się coś nowego z neurobiologii. Na 18.00 wspinaczka. Ach, dzisiaj wtorek, wychodzi nowy odcinek serialu. A do jutra jeszcze dwa teksty do przeczytania.
| http://www.polski-lekarz.co.uk/przychodnia-lekarska-w-londynie/wp-content/uploads/2011/08/schizofrenia.jpg |
Naukowcy twierdzą, że tak rzeczywiście się dzieje. Uważa się, że treści świata wirtualnego przewyższają możliwości naszych mózgów w przetwarzaniu danych. Mózg zebrane z zewnątrz informacje analizuje w różnych strukturach, pod względem różnych kryteriów. Kiedy informacji jest za dużo, mózg skraca obieg informacji - najmłodszy ewolucyjnie płat czołowy zostaje wyeliminowany i nie bierze udziału w analizie, a odpowiada on za cechy typowo ludzkie - empatię, tolerancję, kontrolę zachowania. Wyłączenie tej struktury doprowadza to przejawiania przez daną jednostkę niektórych objawów autyzmu - obojętności na innego człowieka, problemów komunikacyjnych, poważnych problemów emocjonalnych. Przerażające są doniesienia z University of Southern California, naukowcy twierdzą, że potrzebujemy aż 6-8 sekund na to, by zareagować emocjonalnie na daną sytuację. Innymi słowy, współczesny Jan Kowalski potrzebuje prawie 10 sekund na to, żeby się zorientować, że jego sąsiadka, której upadku ze schodów był świadkiem, potrzebuje pomocy. Jego pomocy. A czas ten systematycznie się wydłuża.
Przypomina mi się treść filmu Equilibrium (w dosłownym tłumaczeniu "równowaga"), gdzie jest przedstawiony świat przyszłości, (antyutopia, moje ulubione klimaty) w którym każdy obywatel jest zobligowany do spożycia codziennej dawki substancji blokującej emocje. To zabawne, ale coś mi mówi, że nasza przyszłość jest już dziś.
A Ty, spożyłeś już dzisiejszą dawkę adrenaliny i kortyzolu?
Wydawało się, że mnie się poszczęściło, nie słucham radia, nie mam telewizora. Nie wiem co się dzieje na świecie, nie jestem masochistką. Mimo to, wciąż moim ulubionym sposobem spędzania wieczoru jest spiratowany film i popcorn. Mam nadzieję, że tym sposobem udało mi się znaleźć mój własny, (wręcz mityczny) Złoty Środek.
Skoro mówisz o analizie emocji, przypomniało mi się interesujące badanie w którym badacz użył neuroobrazowania do sprawdzenia jak martwe ryby analizują ludzkie emocje:
OdpowiedzUsuńhttp://badania.net/martwe-ryby-analizuja-ludzkie-emocje/
Temat ciekawy, jednak nie odnosi się do neuropsychologii martwych ryb tylko do problematyki związanej z neuroobrazowaniem.
inną ciekawostką jest fakt, że coraz częsciej nastolatki mocno zaangażowane w internetowe życie nie potrafią odczytywać poprawnie emocji z twarzy , bo potrafią tylko odczytać emocję z emotikony.
Acha , wbrew pozorom dzień który opisałaś tutaj nie jest taki zły, przecież codziennie się nie kupuje piłeczek ;)
dzień nie jest taki zły, przynajmniej widzisz ludzi. odgrywasz scenki, rozdajesz uśmiechy (wcześniej wybierając ich numery), to chyba nawet fajne. w filmach takie życie pokazują, widziałam. pokazali, że popcorn jest do filmu, że niechęć do innych jest oczywista, pokazali też jak wygląda miłość i co mówić na rodzinnym obiedzie.
OdpowiedzUsuńz drugiej strony, gdy nie umie się przezywać spotkania ze znajomymi inaczej niż oglądając śmieszne filmiki na yt i memy czy rage comics, które mówią za nas to znaczy, że nie odczuwamy tak jak kiedyś, czy nie potrafimy wyrazić tego co czujemy bo np. wstydzimy się?